środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt!


Cattier - Woda micelarna Perle d'Eau


Wiele razy już wspominałam, że moją ulubioną formą oczyszczania twarzy jest użycie wody micelarnej. Przed rozpoczęciem mojej przygody z kosmetykami naturalnymi, bardzo chwaliłam sobie tego typu produkty z Biodermy. Od dawna poszukiwałam idealnego odpowiednika tych produktów wśród kosmetyków o przyjaznym składzie. Dziś mogę uznać moje poszukiwania za zakończone, bo w końcu znalazłam wodę micelarną, która idealnie odpowiada moim wymaganiom.







ProducentCattier
ProduktWoda micelarna do zmywania twarzy, oczu, ust i szyi Perle d'Eau
Cena: 37,90 PLN
Pojemność: 300 ml
Cena / 10 ml: 1,26 PLN


SkładAqua, Citrus Aurantium Amara Flower Distillate*, Rosa Damascena Distillate*, Sodium Coco-glucoside Tartrate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Sweet Almond Oil Polyglyceryl-6 Esters, Lactic Acid, Linalool.
* skladnik z kontrolowanych upraw ekologicznych.

Opis producenta:  Micelarne rozwiązanie Cleansing Water Pearl, wykonane bez alkoholu i wolne od zapachów. Delikatnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i makijaż twarzy, oczu i ust. Jego lekka struktura łączy w sobie ożywczą świeżość wody, skuteczność oczyszczenia micele. Skóra staje sie idealnie czysta, miękka i promienna.

Moja opinia

Woda micelarna firmy Cattier bardzo przypomina mi wodę micelarną Bioderma Sensibio (różowa) pod względem właściwości jakie posiada. Płyn, który znajdujemy w dużej plastikowej butli, jest bezzapachowy, przezroczysty i przypomina po prostu wodę. Świetnie zmywa makijaż - warto zaznaczyć, że spokojnie możemy stosować go do demakijażu oczu. Mam dosyć wrażliwe oczy, jeżeli chodzi o tego typu specyfiki, jednak po użyciu tej wody nie zauważyłam żadnych podrażnień, swędzenia powiek czy też szczypania oczu. Wystarczy zwilżyć płatek płynem przyłożyć go na chwilę do oka i po chwili możemy pożegnać się z tuszem i cieniami. Nie trzeba kilkakrotnie trzeć mocno oka, aby makijaż zniknął, tak jak to bywa w przypadku niektórych płynów do demakijażu.

Po użyciu płynu twarz jest odświeżona, oczyszczona i zrelaksowana. W skład wody wchodzi organiczna woda różana, która ma właściwości kojące i nawilżające oraz ekologiczny aloes, który regeneruje skórę, łagodzi podrażnienia oraz ma właściwości ochronne.

Do zalet produktu należy zaliczyć także pojemną butlę i stosunkowo niską cenę, za tak duże opakowanie. Zdecydowanie ten produkt wygrywa u mnie gdy porównuję go z wodą micelarną Coslys, którą również testowałam. Przede wszystkim ten produkt może być stosowany do demakijażu oczu, w przeciwieństwie do produktu Coslys. Poza tym cena jest dużo niższa. Polecam wodę Cattier wszystkim fankom miceli!


Moja ocena: 10/10

piątek, 16 grudnia 2011

Wygrałam!

Kochani! Po raz pierwszy udało mi się coś wygrać w jakimś konkursie! Pamiętacie Charytatywne rozdanie dla Natalki, w którym brałam udział? Dostałam dzisiaj informację, że jestem jedną z nagrodzonych w nim osób. Otrzymam zestaw kosmetyków (w tym również organicznych) oraz akcesoriów do makijażu. Przyznam, że nie dla nagród brałam udział w tym rozdaniu i raczej nie liczyłam na jakieś profity z niego wynikające (nawiasem mówiąc bardzo się cieszę, że udało się zebrać całkiem sporą kwotę). Niemniej jednak wygrana jest dla mnie miłą niespodzianką i świątecznym prezentem.  Poniżej zdjęcie przedstawiające zawartość zestawu. Oczywiście jak tylko przetestuję, nie omieszkam się podzielić z Wami moimi opiniami. :)

Zdjęcie pochodzi z bloga http://storybyferrou.blogspot.com 

- Organique Foot Peeling Mask
- Organique Foot Warming Cream
- Organique saszetka zapachowa AMBER
- Organique Face & Body Moussy Mask - Piankowa Maska do twarzy i ciała
- Organique Hand Mask - regenerująca maska do dłoni
- zestaw pędzli Maestro
- REVLON Vital Radiance Soft Defying Eyeliner - Konturówka ze smużerką #010
- PAESE zielono-szary cień
- PAESE pomadka "Sexapil"
- PAESE lakier
- BIELENDA Q10 Skuteczny krem, redukuje CELLULIT, rozstępy i blizny
- BIELENDA Kasztan Serum Uszczelniające Naczynka + Maseczka Łagodząca
- BIELENDA Granat peeling owocowy + maseczka kondycjonująca

środa, 14 grudnia 2011

Bioturm - Bio-wazelina roślinna


Nadszedł czas na poruszenie tematu, o którym do tej pory było cicho na blogu. Mam na myśli pielęgnację dłoni. Jak dotąd nie recenzowałam tutaj żadnego produktu dedykowanemu dłoniom, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

Niestety odkąd wyszłam za mąż i zaczęłam prowadzić własny dom, mam ze skórą dłoni wiele problemów. Codzienne obowiązki, takie jak mycie naczyń i sprzątanie, które wymagało użycia detergentów, bardzo źle wpłynęło na jej kondycję. Skóra w niektórych miejscach zaczerwieniła się, zaczęła swędzieć i pękać. Okazało się, że detergenty wywołują u mnie podrażnienie i powinnam ich unikać. Jak jednak unikać detergentów? Oczywiście rozwiązaniem są rękawiczki, o których zawsze pamiętam przy większym sprzątaniu. Jednak gdy mam do umycia 2 kubki i 2 talerze, wkładanie rękawiczek wydaje się czynnością niepotrzebną i to niestety jest dla mnie zgubne.

Jak widzicie, z dłońmi mam wiele problemów i dlatego staram się inwestować w dobre produkty do ich pielęgnacji. Ostatnio zaciekawiła mnie Bio-wazelina  firmy Bioturm. Jest to to ciekawy produkt, ale ma zarówno swoje wady jak i zalety. Więcej szczegółów znajdziecie w recenzji poniżej.







ProducentBioturm 
ProduktBio-wazelina roślinna
Cena32,00 PLN
Pojemność: 100 ml
Cena / 10 ml: 3,20 PLN


SkładHelianthus Annuus Hybrid Oil*, Cera Alba, Butyrospermum Parkii-Butter*, Tocopherol

Opis producenta:  Roślinna bio-wazelina z dodatkiem wosku pszczelego i masla shea, intensywnie chroni skórę twarzy, ust i rak przy zmywaniu naczyn, pracy w ogrodzie oraz w warunkach nadmiernej ekspozycji na zimno i wiatr. Nie zawiera wody.


Doskonaly produkt do codziennej pielegnacji cery przesuszonej i wymagajacej.

Moja opinia

Od tego produktu oczekiwałam dwóch funkcji - ochrony skóry dłoni i nawilżenia. Po moich przejściach z podrażnieniem dłoni, dermatolog zalecił mi smarowanie dłoni kremem barierowym firmy Emolium przed czynnościami wymagającymi użycia detergentów. Dzięki nałożonej warstwie ochronnej detergenty nie oddziałują na skórę tak mocno. Długo szukałam naturalnego zastępnika tego aptecznego kremu i bio-wazelina świetnie w tym wypadku się sprawdza.

Konsystencja kremu jest bardzo tłusta i gęsta. Po nałożeniu produktu na dłonie trzeba dość długo poczekać aż całkowicie się wchłonie, około 20-30 minut. Jeśli mam zamiar myć naczynia, to nie czekam na całkowite wchłonięcie się kremu, tylko od razu zabieram się do pracy. Po zakończeniu mycia dłonie nie są przesuszone od detergentów - a więc krem spełnia swoją rolę.

Niestety bardzo tłusta konsystencja eliminuje go jako krem nakładany na dłonie rano przed wyjściem do pracy. Zdecydowanie nie da się dłońmi nic normalnego robić po posmarowaniu, bo wszystko czego dotkniemy robi się tłuste. Moim zdaniem, wazelina ta świetnie się nadaje jako produkt regeneracyjny dla skóry dłoni, który można nakładać na noc. Smarujemy kremem grubo całe dłonie, dodatkowo nakładając na nie bawełniane rękawiczki (jeśli takimi dysponujemy). Rano skóra dłoni jest aksamitna i miękka. Polecam ten zabieg, jeśli macie problem z bardzo suchą skórą dłoni.

Producent pisze, że wazelinę można także stosować do ust i twarzy. Próbowałam używać go do ust, ale niestety totalnie się nie sprawdził. Nie wiem dlaczego, ale moje usta wręcz bardziej pękały po nałożeniu na nie wazeliny, dlatego zdecydowanie do ust jej nie polecam. Co do nakładania wazeliny na twarz, to przyznam, że jakoś sobie nie wyobrażam nakładania na nią tak tłustego produktu. Moim zdaniem zapchane pory to efekt murowany. Myślę, że jeśli chcemy zabezpieczyć twarz przed zimnem, lepiej zainwestować w jakiś dobry krem ochronny.

Zdecydowanym atutem tego produktu jest jego skład: olej słonecznikowy, wosk pszczeli, masło shea i witamina E - żadnej chemii, samo dobro! Zapach również jest bardzo przyjemny, zwłaszcza dla tych którzy lubią zapach miodu. Myślę, że to właśnie wosk pszczeli nadaje wazelinie słodkawy miodowy zapach. Co do ceny, to niestety moim zdaniem jest wygórowana jak na taki produkt. Dobre kremy do rąk można kupić o połowę taniej. Nie żałuję zakupu tego kremu, niemniej jednak nie wiem czy kupię go ponownie. Jako krem ochronny sprawdza się świetnie, ale wolałabym produkt który można również używać na co dzień do pielęgnacji dłoni. 

Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Eco Cosmetics - Krem nawilżający do twarzy na dzień z owocem granatu i papają



Uff.. remont zakończony. Znów w moim domku zagościł ład i porządek, więc mogę z czystym sumieniem zająć się czymś bardziej przyjemnym niż sprzątanie. Tak jak obiecałam w poprzednim poście, dzisiaj przedstawię wam świetny krem na dzień firmy Eco Cosmetics. Jak pamiętacie wcześniej używałam kremu firmy Anne Marie Borlind i byłam zachwycona. Jednak cena tego kremu zmusiła mnie do poszukania jakiejś tańszej alternatywy. Krem o którym dziś piszę okazał się strzałem w dziesiątkę.






ProducentEco Cosmetics
ProduktKrem nawilżający do twarzy na dzień z owocem granatu i papają
Cena: 36,90 PLN
Pojemność: 50 ml
Cena / 10 ml: 7,38 PLN


SkładWodno-alkoholowy wyciag z lisci winogron*, oślej sojowy*, ekstrakt z owocu granatu*, trójglicerydy, estry gliceryny, gliceryna roślinna, etanol (alkohol roslinny), olejek jojoby*, ekstrakt z lisci winogron*, glicerydy kokosowe, lecytyna roślinna, maslo shea, ekstrakt z lisci oliwnych*, olej z pestek winogron*, olej kokosowy*, ekstrakt z owocu papaji, olej z pestek owocu granatu*, guma ksantan, sól sodowa PCA (naturalny srodek nawilzajacy), roslinna witamina E, naturalne olejki eteryczne, limonen, linalol, cytronellol.
Skladniki oznaczone * pochodza z kontrolowanych upraw ekologicznych.

Opis producenta:  Lekki, nawilżający krem na dzień. Promienna cera dzieki skladnikom odżywczym zawartym w owocach granatu* i papaji. Odpowiedni także dla cery mlodej
Kosmetyk wegański wpisany na liste Vegan Society (Ref. 019475). Kosmetyk posiada certyfikat ECOCERT i nie zawiera jakichkolwiek syntetycznych srodków barwiących, zapachowych czy konserwujących.

Moja opinia

Krem ma bardzo przyjemny, lekko owocowy zapach. Jego konsystencja jest bardzo lekka, dzięki czemu krem łatwo się wchłania. Moim zdaniem jest to bardzo ważna cecha dobrego kremu na dzień, gdyż zwykle na krem nakładamy makijaż. Jeśli krem się nie wchłonie, podkład - zwłaszcza mineralny - nie będzie dobrze leżał. Ja zwykle daję kremowi około 20 minut na wchłonięcie się, jeśli w tym czasie krem się nie wchłania, więcej go nie kupuję. Rano potrzebuję się szybko zebrać do pracy, a nie czekać w nieskończoność, aż krem się wchłonie. Na szczęście, w przypadku kremu Eco Cosmetics nie ma z tym problemu. Zwykle wchłania się nawet w krótszym czasie niż 20 minut.

Krem  pozostawia skórę nawilżoną przez cały dzień. Nie zapycha i nie powoduje podrażnień. Makijaż mineralny leży na nim świetnie. Nie jestem pewna jak ten kosmetyk spisywałby się latem, podczas upałów. Wtedy zwykle przydaje się krem, który oprócz nawilżania lekko matowi cerę, wtedy jest szansa, że makijaż nie spłynie w ciągu dnia. Aktualnie kremu używam około półtora miesiąca, a więc mogę stwierdzić, że w sezonie jesienno-zimowym spisuje się świetnie.

Niekwestionowaną zaletą tego kremu jest jego cena. 36 złotych to moim zdaniem naprawdę niedużo jak za tak dobry kosmetyk. Poza tym, rzadka konsystencja kremu sprawia, że jest on bardzo wydajny. Naprawdę niewiele trzeba go nałożyć na twarz przy jednej aplikacji. Jak pisałam wcześniej, używam, kremu półtora miesiąca i mam jeszcze około pół tubki - moim zdaniem to naprawdę niezły wynik.

Podsumowując, krem nawilżający Eco Cosmetics to świetna alternatywa dla droższych kremów nawilżających. Prawdę mówiąc ciężko mi znaleźć jakiekolwiek wady tego produktu. Serdecznie wszystkim polecam!

Moja ocena: 10/10

środa, 7 grudnia 2011

Remontowo

Dziewczyny!

Bardzo przepraszam za zastój na blogu, ale mam teraz w domu mały remont. Przygotowujemy miejsce bobaskowi (a właściwie bobasce :) ), która zamieszka z nami już niedługo. W związku z tym dostęp do komputera mam utrudniony. Właściwie korzystam z niego tylko w pracy, a akurat podczas mojej pracy udaje mi się załatwić niewiele prywatnych spraw. Jak tylko wygrzebię się spod taśm malarskich i rozpakuję z kartonów, obiecuję wrzucić recenzję kremu na dzień firmy Eco Cosmetics, którym jestem zachwycona. Proszę więc o jeszcze trochę cierpliwości. 

wtorek, 22 listopada 2011

Sante - porównanie szamponów

Tak jak obiecałam, wrzucam dziś porównanie dwóch szamponów Sante, które miałam przyjemność testować. Są to szampony Brilliant Jojoba oraz Szampon z grapefruitem i bio-oliwa do wlosów zniszczonych.



Kryterium
Brilliant Jojoba
Szampon z grapefruitem
i bio-oliwą
Który lepszy?
Cena
18,99 PLN
16,90
Szampon z grapefruitem
Objętość
200 ml
200 ml
remis
Zapach
amoniakowy (?)
cytrusowy
Szampon z grapefruitem
Oczyszczanie
b. dobre
b. dobre
remis
Odżywianie
słabe
słabe
remis
Wygładzanie
ok
słabe
Brilliant Jojoba
Elektryzowanie
niewielkie
b. duże
Brilliant Jojoba
Plątanie
b. duże
b. duże
remis


Moim zdaniem nie ma jednoznacznego zwycięzcy, wszystko zależy od tego, które cechy szamponu są dla nas ważniejsze. Ja z tych dwóch wybrałabym szampon Brilliant Jojoba, ze względu na lepsze wygładzanie włosów i mniejsze elektryzowanie.

Sante - Szampon Brilliant Jojoba


Jeśli uważnie śledzicie mojego bloga to na pewno pamiętacie, że testowałam już szampon marki Sante i nie byłam z niego specjalnie zadowolona. Mimo tego, że sam szampon mnie nie zachwycił, stosowany wraz z odżywką Bentley Organic dawał niezłe efekty, jeśli chodzi o wygląd włosów. Postanowiłam więc dać szansę innemu szamponowi tego producenta. Buteleczka została opróżniona wczoraj, więc dziś pora na recenzję szamponu. 


Zdjęcie pochodzi ze sklepu internetowego matique.pl





ProducentSante Naturkosmetik
ProduktSzampon Brilliant Jojoba
Cena18,99 PLN
Pojemność: 200 ml
Cena / 10 ml: 0,94 PLN


SkładAqua (Water), Coco Glucoside, Alcohol*, Glycerin, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Sodium PCA, Xanthan Gum, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Passiflora Edulis Flower Extract, Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract, Arginine, Hydrolyzed Silk, Parfum (Essential Oils), Maltodextrin, Citric Acid, Phytic Acid, Limonene, Linalool

Opis producenta:  Łagodna formula z oleju jojoba, wyciagu z kwiatów nagietka i jedwabnych protein zapewnia włosom polysk i elastycznosc. Naturalne wyciagi z owoców uzupelniaja te bogata pielegnujaca recepturę.

Moja opinia

Zwykle w szamponach naturalnych zachwycam się ich pięknymi zapachami, tym razem niestety tak nie będzie. Zapach szamponu jest dość dziwny. Mnie osobiście przypomina zapach amoniaku. Nie jest on bardzo intensywny i nie przeszkadzał mi w używaniu tego szamponu, niemniej jednak zachwycona nie byłam.

Szampon ma konsystencję przezroczystego żółtawego żelu, nieźle się pieni, ale bez szaleństw - na pewno nie tak, jak szampony drogeryjne. Mimo to, łatwo go rozprowadzić na całych włosach i nie jest konieczne zużycie pół butelki szamponu, aby porządnie umyć włosy. Mnie szampon wystarczył na około miesiąc stosowania, przy częstotliwości mycia włosów raz na dwa dni, lub czasem codziennie. Uważam, że to dobry wynik.

Największym mankamentem tego szamponu jest to, że włosy poi umyciu są bardzo, ale to bardzo splątane. Bez użycia odżywki nie ma szans ich rozczesać bez bólu. Wyobraźcie sobie, że nawet grzywkę było mi trudno rozczesa, jeśli przez przypadek nie nałożyłam na nią odżywki. Ten sam efekt występował przy innym szamponie Sante, który testowałam, więc chyba kupując szampony tej marki trzeba się na to nastawić.

Jeżeli chodzi o wygląd włosów po umyciu, to efekty są zadowalające. Przede wszystkim mam wrażenie, że ten szampon ma lepsze działanie oczyszczające niż inne. Włosy są lekkie i sypkie, ale niestety lekko się elektryzują. Miałam też trochę problemów z ich ułożeniem, zwłaszcza z grzywką. Zwykle stosowałam go z odżywką Bentley Organic, lecz najlepsze efekty osiągałam, gdy przed użyciem szamponu nałożyłam olej na 2 godzinki, a po zmyciu oleju szamponem nakładałam maskę Granat i Aloes Alterry. Nie mogłam się nadziwić jakie włosy są sprężyste i jak świetnie się same układają. Niestety, nie zawsze mam czas na tak czasochłonną zabawę z moimi włosami, więc na co dzień efekt stosowania szamponu nie był tak fajny.

Zaletą produktu jest cena. Jest to jeden z najtańszych szamponów organicznych. Jeśli efekt, jaki daje komuś wystarcza, to na pewno jest to szampon wart uwagi. Daję dziś mocną szóstkę, ale na razie nie zamierzam już testować szamponów tej firmy.

Wkrótce wrzucę małe porównanie z poprzednim szamponem Sante, który stosowałam.

Moja ocena: 6/10

środa, 16 listopada 2011

Rozdanie charytatywne dla Natalki

Zachęcam Was gorąco do przyłączenia się do akcji "Rozdanie charytatywne dla Natalki". Celem akcji jest uzbieranie 11 tys. złotych na operację dla małej Natalki. W zamian za wpłacenie kwoty nie mniejszej niż 5 zł można wziąć udział w losowaniu zestawów kosmetycznych ufundowanych przez firmy: Alledrogeria.pl, Bielenda, Delia Cosmetics, Maestro, Organique, Paese, Pixie Cosmetics, Synesis. Poniżej podaję bezpośredni link do strony na której możecie wziąć udział w rozdaniu:

poniedziałek, 14 listopada 2011

Zakupy w greenline-sklep.pl

Mam taką zasadę, że staram się nie kupować nowych kosmetyków, jeżeli na mojej półce są jeszcze stare, nie wykończone. Wyjątkiem jest sytuacja gdy jakiś mnie uczuli, albo podrażni. W październiku udało mi się zużyć ostatnie krople kilku kosmetyków, a więc nadszedł przyjemny czas wybierania nowych specyfików do przetestowania.


Tym razem szukałam między innymi wody micelarnej. Przyznam, że wśród kosmetyków ekologicznych nie łatwo taką znaleźć, zwykle jest to jedna, może dwie wody w sklepie internetowym, podczas gdy innych specyfików do oczyszczania twarzy jest na pęczki. W sklepie greenline-sklep.pl  moją uwagę przykuła woda micelarna firmy Cattier. Do tej pory byłam wierna sklepowi internetowemu matique.pl, ale ze względu na dostępność tą wodę micelarną postanowiłam przetestować nowo odkryty sklep.

Asortyment sklepu jest bardzo duży. Oferta zawiera zarówno kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy, jak i kosmetyki kolorowe. Wszystkie oczywiście ekologiczne, opatrzone certyfikatami.  Znajdziemy tutaj zarówno sztandarowe marki kosmetyki naturalnej, takie jak Lavera czy Weleda, jak i mniej znane np. Cattier czy Bioturm, o których wcześniej nie słyszałam. W sklepie można także kupić ekologiczne środki czystości.

Jeżeli chodzi o obsługę, to nie mogę mieć zastrzeżeń. Interfejs dla użytkownika nie jest co prawda tak piękny jak w matique.pl, ale łatwo się w nim odnaleźć. Po złożeniu zamówienia oczywiście otrzymujemy email z potwierdzeniem. Jesteśmy także informowani o tym, że przesyłka została nadana. No i najważniejsze -  przesyłka wysyłana jest bardzo szybko, na zamówienie czekamy 2-3 dni robocze. Paczka jest dobrze zabezpieczona i dołączone są do niej próbki innych kosmetyków naturalnych (chociaż jest ich dużo mniej niż w paczce z matique.pl - nie jestem stronnicza, tylko stwierdzam fakt).

Sklep greenline-sklep.pl jak najbardziej polecam. Cała transakcja począwszy od wyboru zakupów, po doręczenie paczki przebiegła pomyślnie. Pozostało mi tylko przetestować zakupione produkty i napisać recenzje, czego możecie się spodziewać wkrótce.

czwartek, 10 listopada 2011

Góralski długi weekend

Hej, hej! Chciałam tylko dać znać, że żyję :) Zarówno ja jak i maleństwo w brzuszku mamy się dobrze, doskwiera nam tylko brak wolnego czasu na napisanie nowej recenzji. Akurat tak się złożyło, że ostatnie kilka tygodni było dla mnie bardzo intensywnych. Non stop coś się działo, a to studia, a to egzamin na studiach, a to 50 urodziny mojej Mamy... Ogólnie, czasu wystarczyło mi na wszystko, tylko nie na nowe notki. Teraz z kolei wyjeżdzamy na długi weekend do Poronina, więc zapewne znowu nie pojawi się kosmetyczna recenzja. Za chwilowy przestój na blogu chciałam Was przeprosić i życzyć wszystkim miłego długiego weekendu!

Źródło: fit.pl

wtorek, 1 listopada 2011

Alterra - szampon nawilżający Granat i Aloes


Zapraszam na recenzję ostatniego z testowanych przeze mnie szamponów Alterry. Choć produkty te nie są złe, na razie planuję pożegnać się z tą marką. Jedyny produkt, który na pewno u mnie pozostanie, to opisywana już przeze mnie maska do włosów Granat i Aloes. Prezentowany dziś szampon należy do tej samej serii co wyżej wspomniana maska, miałam więc wobec niego wielkie nadzieje. Niestety produkt ten nie okazał się równie wspaniały.







Producent: Alterra
ProduktSzampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych - Granat i Aloes
Cena9 PLN
Pojemność: 200 ml
Cena / 10 ml: 0,45 PLN


SkładAqua, Lauryl Glucoside, Sodium Coco Sulfate, cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Lauroyl Sarcosine, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbadensis Extract*, Acacia Farnesiana Extract, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Alcohol*, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**.
* surowce pochodzące z uprawy kontrolowanej biologicznie.
** naturalne olejki eteryczne.

Opis producenta:  Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji szamponu nawilżającego Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnacyjna z wyciągami z aloesu, granatu i kwiatów akacji pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii.
Nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących, bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych. Łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywnie myjące z surowców roślinnych. Dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie. Produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.

Moja opinia

Szampon, który dziś przedstawiam, nie jest zły. Ma wiele zalet, ale też kilka wad. Do zalet na pewno należy piękny zapach. Nie jest to może zapach granatu, ale mimo to jest bardzo przyjemny i kojarzy się z owocami i latem. Opakowanie jest miłe dla oka i funkcjonalne. Kolejną zaletą jest cena - 9zł za szampon ze składników naturalnych to super okazja.

Szampon jest przezroczysty i ma konsystencję żelu. Łatwo się pieni i rozprowadza na włosach, dzięki czemu jest wydajny. Ogólnie rzecz biorąc przyjemnie się go używa.

Jedyny problem jaki mam z tym szamponem to jego działanie - czyli sprawa najważniejsza. Stosując go regularnie zauważyłam, że moje włosy stały się jakieś takie matowe i suche. Miałam też problemy z ułożeniem włosów, były mało podatne na zestaw stylizacyjny szczotka + suszarka. Zaprzestałam więc stosowania tego szamponu i przerzuciłam się na inny. Szampon Alterry nieźle się spisuje używany raz na jakiś czas, jako zamiennik. Najczęściej staram się go stosować z maską Granat i Aloes, wtedy efekt matowienia jest równoważony przez odżywcze i nabłyszczające działanie maski. Niestety stosowanie szamponu ze zwykłą odżywką pozostawia włosy w raczej marnym stanie. Ogólnie rzecz biorąc szampon mnie nie zachwycił i raczej go nie polecam.

Moja ocena: 5/10

poniedziałek, 24 października 2011

Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała

Tym razem przedstawiam świetny i tani kosmetyk do pielęgnacji ciała, nie tylko dla kobiet w ciąży. Jest to olejek, którego zadaniem jest zapobieganie rozstępom. Produkt należy do serii Babydream fur Mama produkowanej przez Rossmanna, dostępnej w każdym sklepie tej sieciówki.





Producent: Rossman, Babydream fur Mama
Produkt: Olejek do pielęgnacji ciała
Cena10 PLN
Pojemność: 250 ml
Cena / 10 ml: 0,40 PLN


Skład: Glycine Soja (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil/unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (Jojoba)Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Parfum.

Opis producenta:  Pomaga zapobiegać rozstępom, zawiera wysokiej jakości olejek migdałowy, makadamia, jojoba, olej sojowy i słonecznikowy, a także witaminę E, nie zawiera olejów mineralnych, barwników i konserwantów. Olejek perfumowany, nie zawiera alergenów. Produkt przebadamy dermatologicznie. 
Moja opinia

Pierwsze co rzuca się w oczy (a właściwie w nozdrza) to piękny zapach, przypominający oliwkę dla dzieci. Mnie osobiście kojarzy się z zapachem niemowlęcia, ale może to ze względu na mój błogosławiony stan :) Olejku używam od około dwóch miesięcy. Wcześniej używałam olejku firmy Madara, który ma bardzo podobny skład. Ogólnie brzuszek olejuję już prawie 7 miesięcy, a rozstępów brak - a więc jak na razie kosmetyki spisują się świetnie.

Porównując olejek Babydream z Madarą, muszę przyznać, że Babydream wygrywa. Po pierwsze zapach dużo bardziej mi odpowiada. Po drugie jest prawie 10 razy tańszy. Po trzecie jest łatwo dostępny - nie trzeba go zamawiać w internecie, wystarczy wycieczka do Rossmana. Co prawda olejek nie posiada żadnych certyfikatów świadczących o jego ekologiczności, ale skład jest po prostu świetny. Same oleje, witamina E, brak sztucznych konserwantów, olejów mineralnych - czego chcieć więcej.

Tak jak pisałam we wstępie, moim zdaniem tym kosmetykiem warto się zainteresować nawet nie będąc w ciąży. Olejek świetnie nawilża i natłuszcza skórę, dzięki czemu skóra staje się jędrniejsza. Olejku z powodzeniem można używać zamiast balsamu do pielęgnacji ciała po kąpieli. Producent poleca także ten olejek świeżo upieczonym mamom do ujędrnienia skóry pozostałej po porodzie.

Spotkałam się także na kilku blogach z tym, że ten olej można nakładać na włosy w ramach kuracji wzmacniania włosów. (Więcej o olejowaniu włosów u Anwen - polecam). Ja również kilka razy użyłam go do włosów, ale na razie efektów kuracji nie widzę, ale z tego co wiem, są one widoczne dopiero po kilku miesiącach stosowania. W każdym razie nie miałam problemu ze zmyciem tego oleju z włosów "pierwszym lepszym" szamponem.

Podsumowując - świetny produkt w świetnej cenie. Polecam zwłaszcza przyszłym mamusiom.

Edit: Miesiąc 9-ty a rozstępów nadal brak :)

Edit: Jestem już 10 dni po porodzie. Właśnie dokonałam inspekcji brzucha (trochę jeszcze galaretowatego, ale powoli ładnie się wchłania). Znalazłam 1 bladziutki rozstęp o długości dosłownie 2 cm. Dodam, że rodziłam naturalnie, a ostatnia faza porodu trwała długo (1,5h). Czasami rozstępy pojawiają się właśnie podczas parcia - mnie to na szczęście ominęło. Nie wiem czy to zasługa genów, czy regularnego stosowania tego olejku, niemniej jednak nie mogę mu nic zarzucić. Przy następnej ciąży na pewno również będę go stosować. Jeszcze raz serdecznie polecam!

Moja ocena: 10/10

wtorek, 18 października 2011

Alterra - Żel pod prysznic - Brzoskwinia i liczi

Dzisiaj znowu kontynuuję temat Alterry. Przepraszam za tą monotonię, ale jak pamiętacie produktów Alterry zakupiłam dość dużo. Jeśli ktoś ma już dość tego tematu, to pocieszam, że pozostał mi już tylko 1 szampon do opisania, oprócz dzisiejszego posta.

Kupując kosmetyki Alterry miałam wątpliwości co do niektórych, czy będą dobre np. szampony, kosmetyki do twarzy. Nie przyszło mi jednak do głowy, że można "zepsuć" żel pod prysznic - przecież to taki podstawowy, prosty kosmetyk. Choćby to było zwykłe mydło w płynie, to raczej nie powinno być problemu z jego użytkowaniem. Niestety, jak pokazuje ten przykład, można stworzyć, żel pod prysznic, którego chcemy się jak najszybciej pozbyć.






Producent: Alterra
Produkt: Żel pod prysznic - Brzoskwinia i liczi
Cena: 8,00 PLN
Pojemność: 250 ml
Cena / 10 ml: 0,32 PLN


SkładAqua, Alcohol, Glycerin, Coco-Glucoside, Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauroyl Lactylate, Litchi Chinensis Fruit Extract, Sodium Citrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Parfum**, Citric Acid, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Prunus Persica Kernel Oil, Linalool**, Limonene**, Geraniol**.
** from natural essential oils.

Opis producenta:  Każda skóra zasługuje na indywidualna pielęgnację. Żel pod prysznic Alterra rozpieszcza i pielęgnuje Twoja skórę, nadając jej delikatna świeżość dzięki wyjątkowej kompozycji zapachowej z rześkiej brzoskwini i odświeżającego liczi. Aktywnie myjące substancje na bazie roślinnej oczyszczają skórę wyjątkowo delikatnie, nie wysuszając jej. Roślinna gliceryna dostarcza skórze już podczas stosowania dobroczynnego i długotrwałego nawilżenia. Prysznic staje się prawdziwa, poruszającą zmysły przygoda. 

Moja opinia

Zakupu pożałowałam już przy pierwszym użyciu. Wtedy właśnie wyszła na jaw jedyna i największa wada tego produktu - zapach. Jest po prostu okropny. Spodziewałam się cudownego, rześkiego, owocowego zapachu - tak jak to bywało w innych kosmetykach Alterry - a dostałam coś, co przypomina pastylki do ssania na bolące gardło (a dokładniej czerwony Strepsils lub Neo-angin). Zapach absolutnie nie przypomina ani brzoskwini, ani liczi - nie wiem, kto jest twórcą tego aromatu, ale chyba nigdy nie wąchał tych owoców. Żenada!

Odczucia zapachowe odebrały mi jakąkolwiek przyjemność korzystania z tego kosmetyku, mimo, że sam w sobie nie jest taki zły. Spełnia podstawowe funkcje żelu pod prysznic - czyli myje. Dobrze się pieni i nie pozostawia wysuszonej skóry. Nie zauważyłam także żadnych podrażnień. Do tego produkt jest bardzo tani jak na kosmetyk naturalny.

Aby oddać honor temu, że opisywany przeze mnie żel pod prysznic ma jednak zalety  - daję punktów 4. Niestety u mnie produkt ten zostaje na zawsze zdyskwalifikowany ze względu na zapach. W końcu prysznic ma mieć działanie nie tylko oczyszczające, ale także relaksacyjne i odprężające. Ja za nic nie mogę się odprężyć otoczona aptecznymi aromatami. Przestrzegam więc - jeśli kupujecie, kosmetyki Alterry powąchajcie sobie je w sklepie, nie ma co się sugerować owocami widniejącymi w nazwie kosmetyku. Poza tym zapach to rzecz subiektywna - może akurat Wam przypadnie on do gustu.


Moja ocena: 4/10

wtorek, 11 października 2011

Alterra - Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych

Zwykle staram się przez weekend nadrobić "postowe" zaległości. Niestety w tym tygodniu było to niemożliwe ze względu na studia podyplomowe na które uczęszczam. Własnie na tych studiach jest pewna dziewczyna, która siedzi zawsze dwie ławki przede mną. Ma tak piękne włosy, że napatrzeć się nie mogę. Rude, długie do talii, cudownie gładkie i lśniące. Wyglądają jak z reklamy szamponu, a wiadomo, że w reklamach taki efekt jest osiągany przy użyciu grafiki komputerowej... Tutaj mamy efekt komputerowy na żywo - mówię Wam niesamowite! Muszę koniecznie zapytać jaki jest jej sekret, ale osobiście obstawiam olejowanie.

Jeśli jesteśmy już przy pięknych włosach, to dziś przedstawiam Wam produkt do włosów, który mnie osobiście bardzo przypadł do gustu. Jest to Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych - Granat i aloes. Przyznam, że jest to jeden z produktów Alterry, który na pewno kupię jeszcze raz..




ProducentAlterra
ProduktMaska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych - Granat i aloes
Cena: 9 PLN
Pojemność: 150 ml
Cena / 10 ml:  0,36 PLN


SkładAqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Carthamus Tinctorius Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbadensis Extract*, Acacia Farnesiana Extrakt*, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronelloll**, Citral**



* skladniki pochodzace z upraw ekologicznych
** naturalne olejki eteryczne

Opis producenta:  Każde włosy zasługują na indywidualna pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnująca z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii.
*z kontrolowanej biologicznej uprawy.

Moja opinia


Maska ma bardzo przyjemny owocowy zapach i dość gęstą, kremową konsystencję - dzięki czemu nie pływa z włosów. Przechowywana jest w wygodnej tubce stojącej na nakrętce, więc łatwo można z niej maskę wydobyć, nawet jeżeli już się kończy.

Maskę stosuję raz w tygodniu, tak jak zaleca producent. Nakładam ją na umyte włosy (nie stosuję odżywki), owijam ręcznikiem i pozostawiam na około 20 minut. Maska łatwo się zmywa, nie pozostawia "gumy" na włosach i nie obciąża ich. Zdarzyło mi się, że trzymałam tę maskę na włosach nawet 40-50 minut i  nadal nie zauważyłam żadnego negatywnego efektu typu przetłuszczanie się włosów. Efekty jakie daje maseczka, są wyłącznie pozytywne (przynajmniej dla moich włosów). Ostatnio miałam problem ze zmatowieniem włosów - po zastosowaniu maski znowu zagościł na nich zdrowy blask (oczywiście do blasku goszczącym na włosach rudej jest jeszcze daleko). Włosy bardzo dobrze się układają, nie elektryzują się, sprawiają wrażenie sypkich i lekkich. Maska ułatwia także rozczesywanie.

Efekt jaki daje ten produkt bardzo mi się podoba - niestety jest on jednorazowy, trwa tylko do następnego mycia. Być może przy regularnym stosowaniu kuracji rezultat utrzyma się dłużej, ale na razie nic z tego. Zastanawiam się, czy nie używać tej maski częściej, myślicie że może to mieć jakieś negatywne skutki? Mi przychodzą na myśl tylko konsekwencje ekonomiczne, gdyż na jedną aplikację schodzi dość dużo tego preparatu. Bądź co bądź, maska kosztuje tylko 9 złotych, więc może nie będzie to aż tak duży wydatek.

Podsumowując - polecam! Fantastyczny efekt za niewielką cenę!


Moja ocena: 9/10

poniedziałek, 10 października 2011

Przenosiny

Ogłaszam wszem i wobec, że od dziś mój blog będzie dostępny pod adresem:


Tak, tak... zachciało mi się własnej domeny... :)  Przy okazji przepraszam za zastój w postach. Mam mnóstwo tematów i kosmetyków do opisania, brakuje mi tylko czasu. Postaram się wkrótce coś opublikować, więc zaglądajcie!

czwartek, 29 września 2011

Alterra - Krem do mycia twarzy z wyciagiem z dzikiej róży


Jak wiecie, ostatnio testuję kosmetyki Alterra. Wiele z nich przypadło mi do gustu, jednak dzisiaj chciałabym zrecenzować produkt, który u mnie zupełnie się nie sprawdził. Jest to Krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży. Mimo całej mojej sympatii do Alterry, tego produktu raczej nie polecam osobom z skórą wrażliwą. Gdyby nie odstawienie produktu, pewnie teraz  miałabym niemałe problemy z cerą.






ProducentAlterra
ProduktKrem do mycia twarzy z wyciagiem z dzikiej rózy
Cena9 PLN
Pojemność: 125 ml
Cena / 10 ml: 0,36 PLN


SkładAqua, Coco Glucoside, Glycerin, Alcohol*, Glycine Soja Oil*, Olea Europaea Oil*, Xanthan Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Rosa Canina Oil*, Vitis Vinifera Oil, Rosa Canina Fruit Extract*, Vitis Vinifera Fruit Extract*, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cetearyl Sulfate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Citronellol**, Linallol**, Citral**


*składniki pochodzące z upraw ekologicznych.
**naturalne olejki eteryczne

Opis producenta:  Krem myjący Alterra został opracowany specjalnie dla potrzeb mlodej i wymagajacej skóry. Łagodne substancje powierzchniowo czynne oczyszczaja skóre dokladnie, nie uszkadzajac jej bariery ochronnej. Połączenie substancji aktywnych w postaci oleju z dzikiej róży oraz oleju z pestek winogron działa pielęgnacyjnie i ochronnie na skórę już podczas jej oczyszczania. Testy dermatologiczne potwierdzają wyjatkowo dobra tolerancje kremu myjacego Alterra na skórę.


Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujacych,
- bez silikonów, parafin i innych zwiazków olejów mineralnych,
- tam, gdzie to tylko mozliwe, zastosowane skladniki roslinne pochodza z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnacych zbiorów,
- dobra tolerancja przez skóre potwierdzona dermatologicznie,
- nie zawiera substancji pochodzenia zwierzecego.

Moja opinia

Kremu zaczęłam używać nastawiona bardzo pozytywnie. Zarówno konsystencja, jak i zapach produktu bardzo mi odpowiadały. Krem łatwo rozprowadza się na skórze i  nie ma problemu ze zmyciem go  z twarzy. Nie kupiłam go w celach demakijażowych, ale zauważyłam, że spokojnie mógłby się do tego nadawać, bo dobrze sobie radzi z makijażem. Jest tylko jedno 'ale' -  nie jest to produkt dla mojej cery.

Kremu używałam tylko przy wieczornej pielęgnacji. Od razu mówię, że zaraz po zmyciu kremu nie zauważałam żadnego podrażnienia czy szczypania twarzy. Ogólnie produkt stosowało mi się bardzo przyjemnie. Niestety, po około 2 tygodniach stosowania zauważyłam na policzkach małe krostki - typową "kaszkę". Myślałam, że to może jakieś tymczasowe pogorszenie cery i używałam kremu dalej. Któregoś ranka spojrzałam w lustro i zauważyłam lekkie zaczerwienienie jednego z moich policzków na wysokości ust. Ewidentnie, skóra była podrażniona i wyglądało na to, że na dniach zacznie się koszmar pod tytułem "łuszcząca się i szczypiąca skóra twarzy". Oczywiście postanowiłam od razu odstawić wszystkie kosmetyki do twarzy których nie byłam pewna. W rezultacie zostały mi płyn do demakijażu oczu oraz kremy Anne Marie Borlind na dzień i na noc. Po 2 dniach zaczerwienienie zniknęło i na szczęście nie wydarzył się żaden koszmar, jednak nadal prewencyjnie pozostałam przy moim sprawdzonym zestawie kosmetycznym. Po około tygodniu kuracji ratunkowej zaczęła znikać także kaszka na policzkach.

Niestety doszłam do wniosku, że jedyny nowy kosmetyk, którego zaczęłam używać przed pojawieniem się kaszki i podrażnienia to właśnie Krem do mycia twarzy Alterry. Nie odważyłam się do niego wrócić, mimo, że teraz swobodnie już używam moich innych kosmetyków. Problemy z cerą na szczęście nie powracają więc teraz już mam pewność, że krzywdę zrobił mi właśnie ten produkt. Jak widać naturalny skład i ekologiczność produktu nie zawsze gwarantują, że jest on odpowiedni do naszego typu cery. Zdecydowanie odradzam Alterrę do twarzy wrażliwcom. Ja raczej skuszę się już tylko na kosmetyki do ciała i włosów.

Jeżeli chodzi o demakijaż to powracam do sprawdzonej wody micelarnej.



Moja ocena: 2/10

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...